METODY PSYCHOANALITYCZNE

Niepodobieństwem byłoby przedstawić olbrzymi gmach metodyki psychoana­litycznej w szczupłych ramach niniejszego zarysu. Nie jest to zresztą moim celem. Raczej chodzi o to, aby polscy lekarze mali problematykę psychoana­lityczną, która w wielu krajach Europy Zachodniej i w Ameryce zaprząta żywo bardzo poważnych ludzi. Jest to jedna z metod indywidualistycznych, wyjąt­kowo czasochłonnych i pracochłonnych. W naszych warunkach nie może być mowy o tym, aby jeden lekarz mógł tyle czasu poświęcić jednemu choremu. Byłoby to połączone z krzywdą innych chorych, którzy również potrzebują pomocy psychoterapeutycznej. Kadry psychoterapeutów są u nas wyjątkowo szczupłe. Dlatego musimy dążyć do rozpowszechnienia w pierwszym rzędzie metod dających się upowszechnić. Założenia teoretyczne metod psychoanali­tycznych były wielokrotnie przedmiotem ostrej krytyki, wynikającej niejedno­krotnie z nieporozumień. Trzeba bowiem odróżnić dwie różne rzeczy: psycho­analizę jako metodę psychoterapii oraz psychoanalizę jako źródło niby nauko­wych spekulacji myślowych. Ten drugi aspekt psychoanalizy w niektórych środowiskach rozrósł się do tak niedorzecznych rozmiarów, że rzucił cień i przysłonił to, co w psychoanalizie oparte jest na konkretnych faktach i traf­nych spostrzeżeniach. Kto by metodykę psychoanalityczną chciał ocenić na podstawie owych fantastycznych spekulacji, ten krzywdziłby istotną jej war­tość. Gorzej, gdyż klątwę na psychoanalizę rzucali częstokroć ludzie nie zna­jący tego zagadnienia. Taką samą niesprawiedliwością byłoby, gdybyśmy istotną wartość nauki Pawłowa oceniali na podstawie niedorzecznych speku­lacji pseudopawłowistów.

Interesujących się bardziej szczegółowo psychoanalizą odesłać trzeba do olbrzymiego już dzisiaj piśmiennictwa specjalistycznego. Tutaj ograniczę się przede wszystkim do krótkiego omówienia techniki leczenia, tak jak ona jest możliwa w praktyce lekarskiej nie nastawionej wyłącznie na tzw. dużą psycho­terapię. W przebiegu dziejów psychoanalizy bez ustanku dążono do uproszcze­nia techniki tej metody, skrócenia czasu trwania leczenia i udostępnienia jej szerszym kołom lekarzy praktyków. Ponieważ metody te zabierają mimo wszystko dużo czasu, a mają charakter leczenia indywidualistycznego, dlatego zagadnienie ich umasowienia nie wyszło-dotąd na całym świecie poza stadium marzycielstwa. W krajach kapitalistycznych metody te są podstawą praktyki prywatnej, nawet jeżeli są stosowane w szpitalach i w klinikach. Z jakiegokol­wiek punktu widzenia na te zagadnienia spojrzymy, jedno jest pewne: jeżeli w psychoanalizie tkwi jądro prawdy i może się ona przyczynić do uśmierzenia cierpień ludzkich, to należy dążyć do udostępnienia jej szerokim rzeszom cho­rych.

Klasyczna metoda Freuda wymagała najściślejszej specjalizacji i była jakby sztuką, której arkana przekazywali sobie wtajemniczeni. I inne kierunki psy­choanalizy wciąż jeszcze podkreślają zasadę, iż kto chce leczyć tą metodą, musi najpierw sam się jej poddać. Jednakże zasady tej nie można wysuwać jako bezwzględnie obowiązującej wszystkich. Obowiązuje ona specjalistów najwyż­szej klasy. Dążność do spotęgowania ścisłości metodyki psychoanalitycznej do­prowadziła dzisiaj do tego, iż psychoanalizy ? przynajmniej niektórych jej kierunków ? można się w dużym stopniu nauczyć z książki. Mogłoby to sta­nowić miarę tego, iż psychoanaliza coraz bardziej staje się nauką, zatracając w coraz wyższym stopniu cechy sztuki, której tajniki i chwyty podpatrywać trzeba u mistrzów. Od dogmatyzmu poprzez sceptycyzm myśl zmierza zawsze ku krytycyzmowi.

 

Aby poznać i zrozumieć istotę psychoanalizy, pójść trzeba szlakiem jej roz­woju dziejowego. Dlatego najpierw omówimy pierwszą historycznie i dla wszy­stkich kierunków macierzystą metodę Freuda.