Nadbudowa jatrogenna

Lekarze nie zawsze myślą o tym, że używane przez nich nazwy chorób co in­nego znaczą w wyobraźni chorego niż w fachowym mianownictwie lekarskim. Szczególnie dużo urazów psychicznych dostarcza życie płciowe. Powiedzieć choremu, który ma nerwicowe zaburzenia płciowe, że jest impotentem, to tyle co zabić w nim radość życia, pogrążyć jego, a często i jego żonę w stan przygnę­bienia i z kolei, ponieważ nastrój przygnębienia hamuje czynności płciowe, spo­wodować rzeczywiście czynnościową niemoc płciową. Dlatego w praktyce sta­ramy się terminu niemoc lub impotencja nie używać, nawet jeżeli nazwa ta jest uzasadniona. Obawiamy się bowiem, że do stwierdzonego klinicznie zabu­rzenia organicznego lub czynnościowego dołączy się pod wpływem naszych nie­bacznych słów nadbudowa jatrogenna. Lekarz użyje w skierowaniu określenia impolenlia relativa, a chory, który przymiotnika relativa nie rozumie, wytworzy sobie w wyobraźni obraz ?impotenta” ? w rozumieniu laików człowieka zupeł­nie niezdolnego do podjęcia stosunków płciowych. Chorzy bowiem skłonni są zawsze do skrajnie pesymistycznej oceny swojego zdrowia, chyba że wykazują objawy organicznej euforii albo są schizofrenikami. Każdy lekarz wie, że rak nie zawsze się wiąże z rokowaniem niepomyślnym; jest mnóstwo przypadków całkowitego wyleczenia tej choroby. Dla laika rozpoznanie raka oznacza wy­rok śmierci. Działanie dynamiczne tego rozpoznania jest takie samo, czy jest trafne, przypuszczalne, podejrzane, czy też mylne lub wyssane z palca. U wraż­liwych, przywiązanych do życia chorych wytwarza się bardzo łatwo coś w ro­dzaju reakcji paranoiczno-hipochondrycznej, zwanej popularnie kancerofobią. To samo dotyczy syfilidofobii, chociaż kiła dawno już straciła swoją pierwot­ną grozę i jest dzisiaj dość łatwo uleczalna. Nadbudowa depresyjna jatrogenna powinna stanowić przestrogę dla lekarzy, którzy mają zwyczaj głośno myśleć w obecności chorego.