Rozszerzanie się wąskich specjalizacji

Rozwój medycyny jako nauki i jako umiejętności praktycznej doprowadził do niebywałego rozwinięcia się wąskich specjalizacji. Zjawisko to przeciwstawia się omówionej wyżej konieczności wszechstronności diagnostycznej. Już sama struktura studiów lekarskich zabija w przyszłym lekarzu poczucie przynależ­ności do wielkiej dziedziny, która jako jedność służy zdrowiu człowieka. Stu­dent stwierdza raz po raz, że wybitni profesorowie wykazują jaskrawe braki z zakresu sąsiednich dyscyplin. Nie ma dzisiaj lekarza, który by ogarniał ca­łość nauk i umiejętności lekarskich, jak to bywało za czasów Hipokratesa. Cho­ry człowiek rozpadł się na narządy i układy, którymi zajmują się poszczególni specjaliści. Ten rozpad specjalizacyjny nie zdołał doprowadzić do rozpadu psy­che chorego, która pozostała jednością. Cierpiący, zbolały człowiek pragnie jak przed wiekami tylko jednego ? uśmierzenia cierpień. Nie zależy mu ani na nazwie choroby, ani na subtelnościach diagnostycznych. Chciałby się tylko pozbyć przykrych objawów i wyzdrowieć. Jeżeli używa uczonych terminów i usiłuje sobie wyobrazić istotę choroby to w lekarzu wzbudza żałosne rozwe­selenie. Są niesumienni lekarze, którzy swoimi wyjaśnieniami jeszcze pogłębia­ją ów zamęt pojęciowy w chorym; w ten sposób starają się łowić ryby w mętnej wodzie. Są też doktrynerzy, którzy sami wierzą w głoszone przez siebie teorie lizjologiczno-patologiczne i przekazują je swoim chorym. Pomijamy doktrynerów i szalbierzy. Chodzi nam tu o przedstawicieli wąskich specjalności, którzy w zakresie dyscyplin sąsiednich bywają ignorantami. Niewiedza ta dotyczy przede wszystkim tła neurogennego cierpień narządowych. Czy możemy wyma­gać od naszych chorych, aby zdawali sobie sprawę z psychogenezy cierpień na­rządowych, jeżeli tak wielu lekarzy hołduje prymitywnemu lokalizacjonizmowi?

Psychiatria w naszym kraju nie należy do dyscyplin podstawowych. Wciąż jeszcze wielu lekarzy, a w ślad za nimi i szeroka publiczność żyją w przeświad­czeniu, że do psychiatrii należą tylko choroby umysłowe. Chorzy w wielu śro­dowiskach stronią od psychiatrów, aby ich nie posądzono o zaburzenia umy­słowe. Nie znając diagnostyki psychiatrycznej, lekarze częstokroć w postępo­waniu różnicowym w ogóle nie biorą pod uwagę jednostek psychiatrycznych, chociaż są one bardzo częste. Zanim szczegółowo zajmiemy się poszczególny­mi jednostkami, wymienię już teraz przykładowo kilka najczęstszych błędów rozpoznawczych.