Tanatologia i eutanatologia

Miana te wprowadził prof. Tadeusz Kielanowski na oznaczenie problematyki, związanej z ustosunkowaniem się człowieka do śmierci w ogóle, a zwłaszcza do śmierci własnej (1973?1974). Lęk przed śmiercią widocznie nie jest tak okropnym przeżyciem, skoro tak wielu ludzi popełnia samobójstwo. Każdy człowiek wie, nawet jeżeli myśl o tym stara się odsunąć jak najdalej od siebie, że śmierć jest koniecznością. Lekarze od dawna wiedzą, że contra vim mortis non est remedium in hortis. Sztuka lekarska zdolna jest tylko odroczyć wyko­nanie wyroku śmierci i osłodzić tę chwilę. Kielanowski przytacza opinię dwóch lekarek, zasłużonych na polu psychoterapii umierających. Dr Cicely Saunders od wielu lat opiekuje się ludźmi umierającymi w Szpitalu Sw. Józefa w Lon­dynie, a w 1967 r. specjalnie wybudowała szpital dla najciężej chorych ? Szpi­tal Sw. Krzysztofa w Londynie. Doszła ona do wniosku, że człowiek chce wie­dzieć, iż jest nieuleczalnie chory i że musi umrzeć, chociaż zazwyczaj nie chce znać szczegółów ani przewidywanego terminu swojej śmierci. Pragnie jednak uporządkować swoje sprawy. Osoba opiekująca się umierającym powinna wie­dzieć, że czasem trzeba umieć mówić, czasem umieć milczeć, ale najczęściej umieć słuchać. Dr Elisabeth Kiibler-Ross jest psychiatrą i autorką dużego stu­dium (1970), poświęconego sprawie psychoterapii umierających. Jej zdaniem wielu ludzi godzi się z koniecznością swojej bliskiej śmierci i znosi pogodniej swój los, jeżeli może bardziej szczerze rozmawiać z najbliższymi na ten temat. Oczywiście niewskazany tu jest jakikolwiek schematyzm, gdyż ludzie są do sie­bie niepodobni i każdy inaczej reaguje in extremis. Dlatego osobiście uważam, że na szczerze postawione przez chorego pytanie należy dać szczerą odpowiedź, ale w sposób taktowny i dostosowany do poglądów umierającego. Nie wszyscy z otoczenia mają jednak poczucie taktu i inne warunki potrzebne do spełnienia tej delikatnej roli. Jest to jednak doniosły problem psychoterapeutyczny, o któ­rym za mało się mówi i pisze.

Wskazując na niedoceniany, lecz bardzo doniosły problem lekarski i huma­nistyczny, Kielanowski wprowadził bardzo trafny termin psychoterapia terminalna. Wszystko co robi i powinien robić lekarz w przypadku, gdy stan chorego nie rokuje poprawy, zasługuje na nazwę leczenia w całym tego pojęcia znaczeniu. Jest to nie tylko postępowanie objawowe. Słusznie powie­dział Kielanowski, że jest to sztuka, którą powinien starać się opanować każ­dy lekarz, chociaż osiągnięcie mistrzostwa mało komu się udaje.